Nie mam poważnej kochanki, a tym bardziej pretendującej na na dodatek mogłaby posiadać ze mną syna. Może to i ok., bo nie dość, że pomimo 27 wiosen nie czuję się bynajmniej na niańczenie dzieci gotowy, to miałbym okrutny kłopot z wybraniem dla niego imienia. Z jednej strony pragnąłbym aby mój prawdopodobny przyszły syn bądź córka posiadał klasyczne, krajowo wybrzmiewające imię, jak Zygmunt, Stanisław lub też Zbigniew, ale z drugiej strony nie wiem czy te imiona, nieco już przeżyte w teraźniejszych czasach, w ogóle już będą faux pas za następnych 10 lat. A przeca żaden rodzić nie chciałby być znielubiany przez swoje potomstwo, tylko i wyłącznie z powodu tego, iż nie chciało mu się wysilić i poświęcić choć trochę czasu nad zastanowieniem się nad najbardziej pasującym imieniem. Co z tego, iż lubię Kevin, kiedy po pierwsze w krajowym abecadle nie pojawia się litera ,v”, a po drugie głównie wiązać się będzie z urwisem z uwielbianej komedii zamieszczanej w naszej telewizji każdej Gwiazdki. A jeśli przytrafi się córka? Nie wiem czy na torcie urodzinowym z okazji jej osiemnastych urodzin w roku 2028 uśmiechałaby się, jeśli miała wymalowane Monika, Ewa, Krystyna czy może Christina. Kochani, a czym wy się kierowaliście dając imię dla swoich pociech? Sprawdzaliście sens poszczególnych imion w książkach czy może szukaliście słynnych postaci o takim samym imieniu? Strasznie jestem żądny wiedzy w jaki sposób to robią teraźniejsi młodzi rodzice.
Ten wpis opublikowano dnia sobota, 22 Październik 2011 o godz. 05:56 w kategorii Bez kategorii, Edukacja, Hobby, Rozrywka. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Komentowanie i pingowanie zostały wyłączone.
