Wnikliwy fotograf 18 października 2011

pawlo05

Niedawno uczestinczyłem w uroczystości ślubnej moich znajomych.
Jako wierzący inaczej bardziej interesowało mnie wszystko dokoła.
Ktoś przysnął, ktoś wpadł w ostatniej chwili,
czy ministrant krzątający się niezdarnie pomiędzy ławami z tacą na drobne.
Czy też babcie, ciocie i wujkowie, którzy cały ten szoł starali się uwiecznić
W pewnym momencie moją uwagę przykuł wynajęty fotograf ślubny.
Przemykał się cicho po świątyni. To tu z zakamarka trzasnął fotkę.
To wszedł się na górną nawę. To cicho w zakamarku podparty o statyw gdzieś tam sobie celował.
Niby nic, jednak zaciekawiło mnie jak on robi zdjęcia, skoro nic mu nie błyska, a rodzinne aparaciki mrygają, że aż jasno się robi przed oczami.
Stwierdzę jednak, że w świątyni najjaśniej nie było.
Upłynął jakiś okres, młodzi przyjechali z miodowego, zobaczyliśmy się więc,
żeby pochwalili się pamiątkami.
Na pierwszy rzut poszły zdjęcia z miesiąca miodowego. Śliczne plenery i oni, zakochani.
Później ślub i wesele – najpierw przy ogromie fotek z familijnych
aparacików. Co drugie nie ostre, to ciemne że nic nie widać lub błysk z flesza
zakrywał cały obraz. Na zakończenie wyciągnęli piękny skórzany klaser. Nie było
w nim tysiąca fot, tylko parę, bądź kilkadziesiąt. Jego oglądanie nie było katorgą. Każde zdjęcie piękne, czytelne, opowiadające. Wszystkie nie za ciemne, nie za jasne, wyraźny pierwszy i drugi plan.
Zaproszeni goście wyraźni i czytelni.
Oglądając ten album przypomniałem sobie cicho przemykającego fotografa,
robiącego zdjęcia z kącika, bez błysków i fleszy. Stwierdzam więc, że profesjonalna
fotografia ślubna, to zarówno trudne rzemiosło jak i odrobina sztuki.

 

 

Tagi: , , ,

Ten wpis opublikowano dnia wtorek, 18 Październik 2011 o godz. 14:06 w kategorii Bez kategorii, Inne. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Komentowanie i pingowanie zostały wyłączone.

Komentowanie wyłączone.